Hayy ;3
Dzisiaj, jak w temacie, same sukcesy. Jazda zaczęła się, jak zwykle od czyszczenia, a ja nie poplątałam (co mi się zdarza już coraz rzadziej) uzdy. Ze względu na to, że często jeździłam na moim ulubieńcu dzisiaj jechałam na lubianym przeze mnie ale nie tak bardzo. Najpierw trochę stępa i kłusa, wolt i kółek, gdy zostaję czołowym. Znowu to samo i zaczyna padać! :C Wjechaliśmy pod wiatę i tak staliśmy 10 minut. W nagrodę dostałyśmy +50 minut jazdy. Czyli zamiast jeździć 2 godź. jeździłyśmy godzinę 50 minut. Potem nadchodzi pora na galop :) Jednak na tym koniu okazał się szalony, ja latałam w strzemionach, a im noga dalej, tym szybciej leci. Na szczęście nic nie trwa wiecznie; dojechałam okrążonko do ostatniego konia i stop. Potem to jeszcze 2 razy i raz w drugą stronę. Potem konie rozsiodłałyśmy i hola na pastwisko ;)
Do zobaczenia w następnym wpisie,
<CyTrYnQa>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz